Pracowałam w chińskim hotelu

Kilka lat temu, kiedy skończyłam w Polsce Filologie Romańska na Uniwersytecie Pedagogicznym nie wiedziałam – jak większość moich znajomych, co ze sobą zrobić a tym bardziej gdzie pojechać. Byłam już wtedy zapalonym podróżnikiem, no i miałam za sobą kilka miesiecy pracy na Tajwanie i na Mauritiusie. Jednak od zawsze fascynowała mnie Azja  – postanowiłam więc szukać pracy w dalekich Chinach.

Wiedząc o hotelach tylko tyle, że można tam spać i jeść udało mi sie dostać prace w chińskim hotelu Hengda w miescie Chongqing i od tego momentu moje życie zmieniło sie na dobre….

IMG-20121003-00812.jpg

Spełniłam marzenia…po długim i męczącym locie z przesiadkami wylądowałam w końcu w mieście Chongqing, gdzie czekała na mnie hotelowa limuzyna, którą podjechałam do hotelu. Do tej pory byłam tylko Kasią, tutaj to się zmieniło, otrzymałam od Chińczykòw całkiem nowe i nawet fajne imię 🙂

P8150026.JPG

Zostałam zameldowana w tak zwanym “akademiku” dla pracownikòw. W pokoju zamieszkały ze mna dwie dziewczyny – Polka i Rosjanka, które tez dostały pracę w tym hotelu. Ucieszyłam się, że będę miała z kim pogadać w tych trudniejszych momentach. Pokój był bardzo prosty ale na szczęście klimatyzowany, lato w CQ jest BARDZO piękne i gorące, ale za to zimy są BARDZO zimne…i próżno marzyć o ciepłych kaloryferach …

P8160027.JPG

Pierwsze dni pobytu spędziłam na zwiedzaniu ogromnego ośrodka hotelowego i pięknego miasta Chongqing, o którym mało kto słyszał 🙂

Na bogato!

Hotel Hengda położony jest około 45minut jazdy od Chongqing. Swoim gościom oferuje busa, który kursuje między stacją metra w centrum a hotelem. Jest to typowy hotel położony daleko od zgiełku miasta.

Na terenie hotelu znajduje się centrum konferecyjne (31 sal i pokoi konferencyjnych), centrum sportowe z basenem o wymiarach olimpijskich!, centrum SPA, centrum restauracyjne i centrum rozrywkowe. Warto dodać, że wszystko jest budowane z przepychem i na bogato.W tym hotelu goście się nie nudzą. Każdy gość hotelowy ma tutaj co robić i jest traktowany jak prawdziwy celebryta 🙂

W wolnym czasie wspólnie z moimi nowymi chińskimi przyjaciółmi , sporo czasu spędzaliśmy w centrum rozrywkowym na Karaoke :). Nauczyłam się też kilku chińskich piosenek – oczywiście na pamięć i do dzisiaj wykorzystuję tę umiejętność, gdy chcę komuś zaimponować. Hotel hołduje zasadzie “dla każdego, coś dobrego”. Każdy znajdzie tu rozrywkę odpowiednią dla siebie.

Czas zacząć nową pracę!

Po kilku dniach od zaaklimatyzowania się, zaczęłam pracę w hotelowej restauracji “The Western Resturant” położonej w głòwnym budynku przy samym lobby hotelowym. W wolnych chwilach miałam dużo czasu żeby obserwować gości hotelowych i miło ich witać wyuczonymi formułkami “Ni Hao” :). Mogłam ròwnież przyjrzeć się pracy innych departamentów a także zwiedzić hotel od podszewki.

Miałam nawet okazję poznać chińską gwiazdę Fan Bingbing. Byłam wniebowzięta, bo gwiazda uraczyła mnie swoim super gwiazdorskim spojrzeniem, niejeden chiński kolega mi wtedy zazdrościł.

Miałam szczęście, pracować z naprawdę swietnymi ludźmi, którzy byli ciekawi świata i Polski – opowiadając o niej czułam się jak ambasador mojego kraju;). Z niektórymi ludźmi zaprzyjaźniłam się, i te znajomości kontynuowałam nawet po mojej przeprowadzce do Szanghaju.

W restauracji pracowałam jako supervisor. Do moich obowiąazków należała obsługa gości podczas śniadań, lunchu i kolacji, utrzymanie czystości a także lekcje angielskiego dla moich chińskich kolegów. Jeśli tylko była taka możliwość, brałam też udział w imprezach hotelowych np. podczas dnia zorganizowanego dla naszych stałych klientów. Tradycją hotelu Hengda jest to, że bardzo dba o swoich stałych gości, właśnie  poprzez organizację tego typu imprez.

Praca w chińskim hotelu nie jest łatwa, ale największy problem sprawiał mi brak znajomości języka chińskiego. Bardzo żałowałam, że nigdy wcześniej nie uczyłam się tego języka. Będąc w Chinach chodziłam na różne kursy i poszerzałam moją wiedzę o tym fascynującym Państwie i jego języku. Teraz wiem jak ważna jest w naszych czasach znajomość języka chińskiego.

Praca w restauracji była bardzo trudna, dopiero wtedy zrozumiałam że bycie pracownikiem restauracji to nie tylko uśmiechanie się i przynoszenie pysznych dań do stolika, ale jest to po prostu ciężka praca!

Najtrudniejsze było sprzątanie po śniadaniu czyli: polerowanie sztućców, talerzy, misek, sprzątanie stołów i segregacja resztek jedzenia. To było moje pierwsze “zetknięcie się” z ciężką fizyczną pracą.  Dzięki pobytowi w Państwie Środka nauczyłam się, że “żadna praca nie hańbi” a wręcz przeciwnie – ta najcięższa pozwala docenić wiele rzeczy na które do tej pory nie zwracało się uwagi. Teraz wiem, że w hotelarstwie trzeba być twardym i po prostu ciężko pracować. Ale warto, bo ta praca szybko może stać się  -jak to było w moim przypadku – pasją mojego życia.

1796585_10202670940627527_1580511883_n.jpg

Pora na Szanghaj

Po czasie spędzonym w Hotelu Hengda postanowiłam, zmienić miejsce zamieszkania i poznać inne Chińskie metropolie. Po poszukiwaniach pracy i krótkim namyśle zdecydowałam się na Szalony Szanghaj – miasto, które nigdy nie śpi.P5070055.JPG

W Szanghaju próbowałam swoich sił w wielu branżach – nauczanie angielskiego, marketing i nieruchomości aż wreszcie, dzięki dobremu zbiegowi okoliczności –  trafiłam do kolejnego hotelu 🙂 Tym razem podjęłam pracę dla Chińskiej sieci Fujian Hotels. Pracowałam w dziale sprzedaży w nowo otwartym 5 gwiazdkowym hotelu “Fujian Hotel”.

Tutaj jestem na zdjęciu z dziewczynami z działu sprzedaży podczas gali z okazji otwarcia hotelu 🙂

IMG_0097.JPG

3…2…1… Otwieramy!

Nigdy wcześniej nie uczestniczyłam w ceremonii  otwarcia hotelu, wobec powyższego nie wiedziałam czego się spodziewać. To z jakim przepychem otwierano Hotel Fujian na długo zostanie w mojej pamięci. Występy grup muzyków, pokazy taneczne i wiele innych atrakcji! Lista zaprosznych gości na wydarzenie była naprawdę długa i były na niej tylko i wyłącznie VIPy z Szanghaju, z Pekinu i kilku z zagranicy – wszyscy związani z hotelarstem lub polityką.

IMG_0057.JPG

A tutaj kilka zdjęć hotelu z zewnątrz. Położenie hotelu oceniam jako “średnie” jeśli chodzi o odległość od głównych atrakcji Szanghaju. Daleko od sławnego Bund’u albo People Square, dlatego nie polecam go turystom, którzy chcą odkryć Szanghaj. Był to hotel typowo biznesowy – położony blisko lotniska a także okolicznych siedzib międzynarodowych firm.

W Fujian zajmowałam sie marketingiem, tłumaczeniami i sprzedażą. Niestety wtedy jeszcze nie znałam Chińskiego wystarczająco dobrze, by swobobnie konwersować,  dlatego współpracowałam z międzynarodowymi angielskojęzycznymi firmami, które znajdowały się w okolicach mojego hotelu. Przyjmowałam ich, oprowadzałam po hotelu i przygotowywałam specjalne oferty na ich konferencje albo inne spotkania biznesowe. Bardzo rzadko pracowałam w biurze, większość czasu spędzałam podróżujac z koleżanką z biura aby odwiedzič okoliczne firmach i przedstawić nasze oferty. Miałam dużo szczęścia, że dostałam tam pracę ponieważ nauczyłam się bardzo dużo o chińskim savoir-vivre i dowiedziałam się tego, jak robić interesy z Chińczykami. Kolejny raz mialam też szczęście pracować ze świetnymi ludźmi z naszej branży, dzięki którym jeszcze bardziej pokochałam hotelarstwo!

Nie ma to jak fotka z szefem 🙂

IMG_0333.JPG

W Hotelu Fujian miałam zdecydowanie lepsze warunki mieszkaniowe, ponieważ dla odmiany nie mieszkałam już w akademiku tylko w hotelu :). Byłam zakwaterowana  w jednym pokoju z Amerykanką. Oprócz nas w hotelu pracowało też dwoje Rosjan – ze wszystkimi miałam bardzo dobre kontakty 🙂

Moja Chińska przygoda zakończyła się w 2013….wtedy to postanowiłam wrócić do Polski by poszerzyć swoja wiedzę z zakresu hotelarstwa, tym razem pracując w jednym z warszawskich hoteli. To była również wspaniała przygoda – nowi ludzie, nowi goście i nowe historie, którymi się zapewne z Wami kiedyś podzielę.

Chiny na zawsze pozostaną w moim sercu i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę. Mój plan na przyszłość obejmuje Azję. Chciałabym tam kiedyś jeszcze raz zamieszkać i być managerem w Hotelu The Peninsula w Hong Kongu 🙂

 

Trzymajcie za mnie kciuki 🙂

Pozdrawiam,

Kasia Walków

Leave a Reply

%d bloggers like this: